MISSELLING – nieuczciwe praktyki wprowadzające w błąd

co to jest misselling i jak nie dać się na niego złapać?

W obrocie gospodarczym nie brakuje osób i podmiotów zwyczajnie nieuczciwych – dotyczy to zarówno tych, którzy korzystają z usług, jak i tych, którzy je świadczą.

Jedną z nagannych praktyk, o której ostatnimi czasy zrobiło się głośniej, jest misselling. Pojęcie to dotyczy każdego rodzaju usług, jednak najczęściej  pojawia się w przypadku usług finansowych.

Nie wszyscy wiedzą jednak, co ono dokładnie oznacza i z czym się wiąże. Tymczasem znajomość mechanizmów missellingu może być przydatna, aby móc się przed nim chronić i mieć świadomość jakie sygnały mogą być niepokojące.

misselling - wprowadzanie w blad konsumenta

Umyślne wprowadzanie klienta w błąd

Ogólnie rzecz biorąc, misselling polega na tym, że klientowi oferowana jest usługa niedopasowana do jego potrzeb. Nie brzmi to wcale groźnie, aczkolwiek może takie być. W kwestiach związanych z pieniędzmi nierozwaga, niewiedza lub pomyłka może czasem drogo kosztować.

Dla osób mniej zamożnych konsekwencje potrafią być wyjątkowo dotkliwe. Ukryte opłaty, czy też usługi, które tylko pozornie wydają się być potrzebne i świadczone na korzystnych warunkach, potrafią doprowadzić do poważnego uszczerbku w budżecie domowym.

Na szczęście prawo w pewnym stopniu ogranicza możliwości działających w ten sposób podmiotów, ale trudno mówić, aby działało ono jak należy we wszystkich przypadkach.

Balansowanie na granicy prawa jest “ulubioną rozrywką” osób parających się oszustwem. Interpretacje paragrafów potrafią być bowiem niejasne, zawiłe i dwuznaczne, a czasem nawet nie do końca sprecyzowane. To sprawia, że należy mieć się na baczności i poważnie podchodzić do każdego przypadku, w którym do podpisania jest np. umowa pożyczki, czy innego rodzaju zobowiązania.

Jak wygląda misselling?

Kluczem do uczciwego handlu, bez względu na to, czy chodzi o usługi, czy też towary, jest udzielenie potencjalnemu zainteresowanemu rzetelnych informacji na temat tego, co sprzedajemy. W praktyce sprawa wygląda bardzo różnie – nie zawsze bowiem podmioty są skłonne powiadomić klienta o słabych stronach swojej oferty.

Strategia marketingowa i metoda sprzedażowa często sprowadza się w takich przypadkach do tego, aby zatuszować niedoskonałości i uwypuklić zalety – przy czym może dochodzić do ukrywania jakichkolwiek faktów, które mogłyby wydać się negatywne.

Osoba, która dopuszcza się missellingu, najczęściej próbuje zaoferować produkt, który zupełnie nie jest nam potrzebny. Pod wpływem wprawnej sztuki manipulacji oraz dezinformacji może się jednak wydać, że w istocie usługa ta będzie doskonałym interesem.

Dopiero później na jaw wyjść mogą ukrywane fakty, które stawiają całą sprawę w zupełnie innym świetle. Wprowadzanie w błąd z pewnością nie jest uczciwe, a stosowane wobec klienta może dodatkowo negatywnie wpłynąć na wizerunek całej firmy. W końcu jeśli wieść się rozniesie, trudno może być nawiązać opartą na zaufaniu relację biznesową.

Proceder wprowadzania w błąd może występować w różnych sytuacjach:

  • Ogłoszenie sprzedaży zużytego samochodu, który jest rzekomo w idealnym stanie i ma niski przebieg
  • Etykieta na produkcie spożywczym sugerująca, że produkt jest zdrowy, kiedy w rzeczywistości zawiera np. duże ilości szkodliwego cukru
  • Nieprzekazanie pełnych informacji o konsekwencjach zerwania umowy
  • Oprogramowanie sprzedane jako wersja delux/premium, które okazuje się być niepełne i wymaga dokupienia dodatków
  • Zapieranie się pożyczkodawcy, że odstąpienie od umowy pożyczki lub jej wcześniejsza spłata nie są możliwe

Problem missellingu na rynku pożyczek pozabankowych

Nieuczciwe praktyki są zjawiskiem blisko powiązanym z rynkiem usług finansowych, takich jak ubezpieczenia, pożyczki, konta brokerskie i tym podobne. Jeśli chodzi o usługi pozabankowe, również istnieje ryzyko padnięcia ofiarą wprowadzania w błąd.

Należy jednak podkreślić, że aktualne przepisy prawa określające działalność firm pożyczkowych nakazują podmiotom udzielenie wszelkich ważnych informacji przed zawarciem umowy. Taka regulacja ogranicza możliwości nieuczciwych firm, ale nie ma gwarancji, że wszyscy stosują się do obowiązujących zakazów i nakazów. Dlatego zawsze należy zachować ostrożność.

Jeśli chodzi o pożyczki pozabankowe, warto być szczególnie czujnym odnośnie aspektu kosztu świadczenia, ukrytych opłat, a także usług dodatkowych, które mogą nieść ze sobą nieoczekiwane sumy do zapłacenia.

Rozmaite propozycje, aby wydłużyć termin spłaty zobowiązania lub wziąć nową pożyczkę na spłatę poprzedniej należy traktować z rezerwą, gdyż mogą w praktyce oznaczać konieczność poniesienia wysokich kosztów.

Zdarzają się także pożyczkodawcy jawnie namawiający osoby mocno zadłużone, aby jeszcze się zapożyczyły. Przeważnie tacy naciągacze przekonują nieświadomych klientów, że właśnie ta pożyczka pomoże im stanąć na nogi i później będzie już tylko lepiej. Z uwagi na mnogość takich przypadków, portal E-Busines zaangażował się w próbę rozwiązania problemu, przygotowując petycję. Więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule: Petycja – Ograniczenie dostępności pożyczek dla osób najbardziej zadłużonych.

Jak uchronić się przed nieuczciwymi praktykami?

Niestety słabym ogniwem w przypadku praktyk missellingowych są często sami klienci. Łatwowierność, brak dociekliwości, czy też niezorientowanie w realiach mogą być bardzo dużym problemem, jeśli chodzi o korzystanie z dostępnych usług, a w szczególności finansowych.

Warto zapamiętać i wdrożyć w życie takie schematy postępowania jak:

  • dopytywanie o wszelkie niejasności
  • dokładne zapoznanie się z umową
  • zapoznanie się z dostępnymi opiniami
  • brak pośpiechu w podejmowaniu decyzji
  • zasięgnięcie porady osoby trzeciej, np. członka rodziny

Sprzedawcy mają obowiązek udzielać rzetelnych i wyczerpujących informacji klientom, dlatego jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości, powinniśmy zadawać pytania dodatkowe. Sposób odpowiedzi i zachowania mogą nas naprowadzić na to, czy ktoś jest z nami szczery, czy nie. Oczywiście, stuprocentowej pewności prawdopodobnie mieć nie będziemy, ale dociekliwość może się opłacić.

Najbardziej istotnym elementem każdej transakcji jest umowa. To, co spisane na papierze jest utrwalone i stanowi nierzadko dowód w sprawie. Dlatego przed podpisaniem zobowiązania należy upewnić się, że rozumiemy dokładnie o co chodzi w poszczególnych postanowieniach, a warunki porozumienia nam odpowiadają.

Nie powinniśmy pochopnie podejmować decyzji finansowych – dajmy sobie czas do namysłu i analizy – jeśli ktoś naciska na pospieszne zawarcie umowy, może to być niepokojący sygnał.

Dobrą praktykę stanowi także zasięgnięcie opinii – rodziny, znajomych, a także osób udzielających się w Internecie. Ich subiektywne zdanie nie musi być absolutną wyrocznią, ale czasem potrafi być cenną wskazówką. W przypadku komentarzy opublikowanych w sieci trzeba mieć na uwadze, że mogą one być sponsorowane, co również w świetle prawa jest wątpliwe, ale jednak się zdarza.

Pomóc nam może także konkretne podejście i zdecydowanie. Jeśli dokładnie wiemy, czego chcemy i jesteśmy nieugięci, może być trudno przekonać nas do dodatkowego, niezaplanowanego wcześniej zakupu.

Co jeśli jest już za późno?

Jeżeli padliśmy już ofiarą missellingu, niestety najprawdopodobniej nie obejdzie się bez dochodzenia swoich praw w sądzie. To kolejny powód, dla którego warto wdrożyć działania zapobiegawcze. Walki toczone przed wymiarem sprawiedliwości bywają niezwykle stresujące, czasochłonne i wymagające. Kwestią kluczową jest tutaj bowiem udowodnienie nieuczciwych działań sprzedawcy, ten natomiast może w rozmaity sposób próbować podważyć zasadność naszych roszczeń.